Cage pisze: ↑19 sty 2020, 14:41
Coś czułem, że z emocjami będzie problem. Dlatego też wybrałem parodię, bo wiedziałem, że będzie łatwiej się wygłupiać :D
No, nie ma tak łatwo. Musisz być w stanie grać również w bardziej poważnych produkcjach. ;) Poza tym parodię mają w sobie ten haczyk, że w nich trzeba na ogół aż przejaskrawiać wszystkie emocje, więc nie zawsze są one prostsze do odegrania, bo wymagają emocji w pewnym sensie nienaturalnych lub nieadekwatnych dla nas na co dzień
A co do drugiego posta:
Dzięki za podesłanie dodatkowych materiałów. :)
Dalej było słychać popy, tj. wybijające się spółgłoski wybuchowe (p, b), więc polecam albo zrobić samemu popfiltr (jest mnóstwo poradników w internecie i jeden w szkółce NK) albo zakupić, bo nie jest to mega drogi wydatek, a o wiele lepszy będzie odbiór osoby, która słucha Twoich nagrań
Streszczę się, żeby dłużej nie przeciągać.
Na chwilę obecną nie mogę przyznać Ci rangi. Niewiele Ci jednak brakuje. Wystarczy, że otworzysz się jeszcze bardziej przed mikrofonem, bo słychać czasem, że się hamujesz oraz popracujesz nad oddawaniem emocji. Poćwicz sumiennie, a jak to zrobisz, to zachęcam do ponownego podejścia, ale nie wcześniej niż za miesiąc. Raczej unikaj scenek narracyjnych.
Jeśli jednak interesuję Cię bardziej wnikliwa ocena, to w pierwszej dosłanej scence nie było źle. Był zalążek tego smutku, który postać chciała przekazać w tym, co mówi. Domyślam się, że kwestie narracyjne inaczej się wypowiada niż zwykłe dialogi, ale nie oznacza to braku emocji, a tutaj było ich za mało
W drugiej scence też emocje wypadły blado. U mieszkańców powinno być według mnie słychać w głosach ciekawość, troskę, zainteresowanie jego przybyciem. Są w końcu wdzięczni głównemu bohaterowi, zatroskani o niego albo coś od niego chcą. Słychać było trochę tej ciekawości, ale nic poza tym. Mimo to, tam, gdzie nie modulowałeś głosu (np. u głównego bohatera), szło Ci lepiej. Przy pobitym/zakrwawionym mężczyźnie przydałoby się więcej ekspresji. On tu próbuje ratować swoje imię, zdrowie lub życie (nie znam oryginału). Spokojnie by mógł krzyczeć w desperacji o pomoc do głównego bohatera lub gdy został uratowany mógł krzyczeć na kobietę, która go oskarżyła o zbicie wazy. Ty podniosłeś tylko trochę głos. Gdy główny bohater powąchał stłuczoną wazę, to całkiem fajnie Ci się udało odtworzyć to zaskoczenie.
W trzeciej scence dałeś bohaterowi trochę chrypki oraz mówiłeś wolniej i z przerwami. Niestety to nie zastąpi emocji, które tutaj też trochę kulały. Były ich iskierki, ale wciąż jedynie leciuteńko się żarzyły zamiast płonąć. On tu mówi o utracie rodziny, że nie zdążył zapobiec tragedii, jaka miała miejsce, a nie było tego słychać w Twoim głosie
Powodzenia w dalszych ćwiczeniach o/